środa, 25 maja 2016

Rozdział 16

      Kiedy  Doctor wyżył się już na swojej maszynie, wyprostował się i ruszył w stronę korytarzy. W pierwszej kolejności sprawdził pokój dziewczyny, ale nie było jej tam. Zamknął więc drzwi i stał chwilę, zastanawiając się chwilę gdzie jeszcze mogliby oglądać film. Odruchowo rozejrzał się wokoło, mimo że znał każdy zakamarek swojej maszyny na pamięć. W końcu ruszył powolnym krokiem wzdłuż pokoi, skanując każde mijane drzwi swoim śrubokrętem. Podrzucał go co jakiś czas w dłoniach. Uśmiechnął się sam do siebie, wyobrażając sobie jak Amy prosi go, żeby nauczył ją z niego korzystać. Była inteligentna i chciała mu dorównywać. Widział to i nie przeszkadzało mu to. Wręcz schlebiało, ale zdawał sobie sprawę, że nie może być taka jak on. Umrze szybciej. Starał się o tym nie myśleć, bo przyprawiało go to o ból każdej części ciała. Wolał zastanawiać się nad tym co dzieje się teraz, ale i tak nie poprawiało to jego wewnętrznej sytuacji. Wszystko w nim szalało kiedy ją widział, albo słyszał jej głos, a on sam nad tym nie panował. Rzadko znajdował się w takiej sytuacji i nie było to dla niego komfortowe, ale z drugiej strony to uczucie w brzuchu było w pewnym stopniu przyjemne i nie chciał, żeby znikało. Nagle poczuł lekkie wibracje jego przyrządu w dłoni. Upewnił się skąd dochodził sygnał i otworzył drzwi do swojego pokoju. Nie powiedziałby, że nie był zdziwiony, gdyż był. I to bardzo. Nie przypominał sobie, żeby kiedykolwiek pokazywał go Rudej. Wślizgnął się do środka, schował śrubokręt i spojrzał najpierw na Amy, a potem na pilota w jej ręku. Przekrzywił nieznacznie głowę, na co ona uśmiechnęła się szeroko. 
- Masz większy telewizor - powiedziała, wskazując podbródkiem na wielki ekran na drugim krańcu pomieszczenia. Reszta pokoju składała się z paru szafek, jakichś skrzyń poupychanych po kątach i dużego łóżka. Piętrowego rzecz jasna. W końcu Doctor je kochał - miały przecież drabiny! Bez problemu, siedząc, mogli się tam zmieścić oboje, a gdyby się ścisnęli, może daliby radę nawet się tam położyć. Jednak wtedy nie było takiej potrzeby. Amy oparła się plecami o ścianę, przy której stała prycza i wciągnęła nogi na górę, opierając głowę na kolanach. Doctor przeczesał palcami włosy, które o dziwo nie wróciły od razu na swoje miejsce tylko sterczały teraz na wszystkie strony. Usiadł obok dziewczyny, w podobny do niej sposób i włączył ekran. Istotnie nie był to do końca telewizor. Można było na nim zrobić wszystko. Zanim zdążył zrobić cokolwiek, Amy zdążyła jeszcze zapytać czy był na tym internet, ale Doctor tylko prychnął i otworzył bazę danych, w której był chyba każdy znany światu film lub wideo. Od kreskówek z lat 90s, po tajne nagrania ze strefy 51 i nie tylko. Amelia zaśmiała się, mówiąc coś pod nosem, co prawdopodobnie miało być cichym 'Oczywiście', a Władca Czasu wyszczerzył się, zadowolony z jej reakcji. Spytał tylko jeszcze raz jak się nazywała ta bajka, którą mieli oglądać i nie tracąc więcej czasu, włączył ją. Na początku nie był przekonany, nawet widząc podekscytowanie malujące się na twarzy jego towarzyszki, która nie mogąc usiedzieć w miejscu pobiegła po jakiś koc, przykrywając nim ich oboje. Nie potrzeba było jednak wiele czasu, by mały Simba urzekł doszczętnie szatyna. Amy śmiała się cicho, słysząc jak przeklina Skazę, za to, że próbował go zabić. I to nie jeden raz. Dopiero przy śmierci Mufasy zamilkł, darując sobie komentowanie filmu. Rudowłosej nie umknęło, że nawet Doctorowi lekko zaszkliły się wtedy oczy. Uniosła wyżej kąciki ust, w smutnym uśmiechu. Więc nawet Władcy Czasu płakali na bajkach Disnaya. Przebrnęli jeszcze przez Hakuna Matata, którego śpiewaniu nie potrafiła się oprzeć Amy, Miłość rośnie wokół nas, które niezwykle spodobało się Doctorowi i nagle film się skończył. Ku wielkim błaganiom szatyna, dziewczyna zgodziła się, żeby obejrzeli też drugą część. Mimo, że nastrój romantyczności i spokoju unoszący się nad Kiarą i Kowu, ani Doctor, ani Amy nie zasnęli, chociaż ona zaczynała już powoli opadać mu na ramię, wywołując u niego niewielką gulę w gardle. bajka dobiegła końca. Władca Czasu wyłączył ekran, przez co w pomieszczeniu zapanował półmrok, w którym widać było tylko lekkie zarysy mebli, przedmiotów i osób. Chwilę trwali w milczeniu, ale szybko podjęli rozmowę o filmie, który przed chwilą oglądali. O tym, że nie zawsze zło jest złem, że dobro wygrywa i rzucali różnymi dosyć tandetnymi, ale pięknymi teoriami, brzmiących jak z bajek. W którymś momencie Doctor zaczerpnął powietrza i zaczął po cichu:
- To jest na podstawie Romea i Julii, prawda? - Amy pokiwała głową, opierając ją na jego barkach i przysypiając z lekka. - Tylko, że tu kończy się to dobrze. Oznacza to, że nawet jeśli dwóm kompletnie różnym osobom na sobie zależy - mówił dalej, specjalnie nie używając słowa 'kocha'. - Mogą pozostać przy sobie, mimo wszystkich problemów. Rozumiesz? - zapytał i bardziej wyczuł niż zobaczył, że dziewczyna patrzy na niego wyczekująco, zadając nieme pytanie. - Skoro był sposób, żeby nawrócić Złoziemców na dobrą drogę, może da się sprawić byś stała się Władcą Czasu... - powiedział tak cicho, że niektórych głosek Amelia musiała się domyślać. - Pond, mogłabyś być nieśmiertelna jak ja. I mnie nie opuszczać. - dodał, karcąc się w myślach, że się zająknął. Poczuł na ramieniu jak dziewczyna przełyka ślinę, a potem prostuję się koło niego. Siedziała tak dobre parę minut, myśląc. 
- To możliwe? - spytała, jeszcze ciszej, niż mówił dotąd Doctor, jakby bojąc się, że naruszy powagę tej rozmowy. Szatyn wzruszył ramionami kilka razy, a potem spojrzał tam, gdzie malował się przed nim zarys jej twarzy. Dotknął delikatnie dłonią jej skroni. Wysłał jej telepatycznie wiadomość, że warto spróbować. Amy wydawała się zszokowana. Złapała gwałtownie jego rękę, ale po chwili się uspokoiła. - Jak? - spytała, a Doctor uśmiechnął się szerzej. Tajemnica. Amy patrzyła na niego z lekkim niedowierzaniem, wciąż nie puszczając jego ręki, która mimo to zaczęła powoli opadać na swoje dawne miejsce. 
- To możliwe, jeśli Władca Czasu jest bardzo zżyty z jakąś istotą, a mi na tobie szalenie zależy - wytłumaczył pokrótce, żałując, że nie może widzieć jej obecnego wyrazu twarzy. Zamiast tego opuścił nogi z powrotem na podłogę i już chciał się podnieść, ale Amy zatrzymała go ciągnąc delikatnie za koszulę. Sama ułożyła się wzdłuż ściany, wciąż go trzymając. Czuł podświadomie jej wzrok na sobie i położył się obok, czując jej bliskość. Nie było tam aż tyle miejsca, by mogli się tam położyć, nie dotykając nawzajem. Promieniowało od niej przyjemnym ciepłem, ale i tak przykryli się kocem, pod którym wcześniej siedzieli. Był on wprawdzie trochę za krótki, ale wystarczyło, że lekko podkurczyli nogi i przekręcili na bok. Mimo, że nie widzieli dokładnie swoich oczu, ani ust, ani żadnej części ciała, Doctor znowu dotknął boku głowy dziewczyny, przekazując jej by sama spróbowała coś mu przekazać. Już po chwili usłyszał rozchodzący się w jego głowie dźwięczny głos swojej ukochanej. Prosiła, by opowiedział jej więcej i więcej o tym czego jeszcze nie widziała. Tak spędzili kolejne kilka godzin. Niby w ciszy, a jednak nie, rozprawiając o rzeczach, które się nam nawet nie śniły. Pierwsza zasnęła Rudowłosa, w czasie krótkiej przerwy w rozmowie. Doctor chciał powoli się wymknąć, by dać jej więcej miejsca, ale zdał sobie sprawę, że ona nawet przez sen zaciska palce na jego koszuli i zamiast tego objął ją ostrożnie i umiejscowił swój podbródek nad jej głową. W ten sposób sam też odpłynął. 
***
   Pierwszy otworzył oczy Doctor, słysząc jakiś głos za sobą. Podniósł leniwie głowę, mrugając oczami, żeby pobudzić ich mięśnie do samodzielnej pracy. Spojrzał najpierw na śpiącą dziewczynę, a potem na swoją rękę, która spoczywała delikatnie na jej talii. Ona też trzymała lekko jego koszulę. Teraz zdał sobie sprawę, że zasnęli w normalnych ubraniach. Powoli podniósł swoje ramię i przeniósł je wyżej, do policzka Rudej. Zgarnął jej włosy z twarzy i zaczął przekładać pojedyncze kosmyki między palcami. Uśmiechnął się zastanawiając czy ją budzić, czy dalej bawić jej włosami. Po chwili jednak głos za nim znowu dał się słyszeć, a szatyn był zmuszony odsunąć dłonie od Amelii i podnieść się na łokciach, by zobaczyć co się dzieję. Lekko zakręciło mu się w głowie, ale to było normalne kiedy spało się w codziennych ciuchach. Ziewnął przeciągle i poprawił fryzurę ręką, co na niewiele się zdało, a właściwie jeszcze pogorszyło sytuacje. Zwrócił twarz ku ekranowi, na którym oglądali Króla Lwa poprzedniego dnia. Zdziwił się widząc w nim znajomą twarz i burzę blond loków. Potrząsnął Amy gwałtownie, zrzucając na drugi plan to czy się wyśpi, czy nie. On na początku schowała twarz w poduszkę, ale kiedy Doctor nie dawał jej spokoju, ona też usiadła na łóżku i szturchnęła go w ramię. Szybko jednak zrozumiała co było powodem tak nagłego wyciągnięcia jej ze snu. Otworzyła szerzej usta, odrzucając koc, w którym dotąd siedziała zawinięta. Spojrzała najpierw pytająco na Władce Czasu, ale on tylko wzruszył ramionami. Nie musieli jednak czekać długo na kolejne słowa River. 
- Skaro, rok 45 056, spodoba ci się to, Doctorze - po tych słowach uśmiechnęła się i nagle się rozłączyła, mimo że Doctor już rzucił się ku telewizorowi. Skończyło się tylko jednak na tym, że poślizgnął się i wpadł na szafkę. Amelia wybuchnęła śmiechem, zakrywając jednocześnie twarz przykryciem, które już tyle razy zostało rzucane przez nią na różne strony. Szatyn podniósł się, otrzepując spodnie. Potem włączył nagranie od nowa i od nowa, i od nowa. W końcu dziewczyna też spoważniała, podchodząc do niego. Patrzyła chwilę na jego skupioną minę, a potem na szczęście wymalowane na twarzy kobiety. 
- Co jest? - zapytała w końcu unosząc wysoko brwi. Nie uzyskała jednak odpowiedzi, więc dała sójkę w ramię mężczyźnie i powtórzyła pytanie. - Przecież wygląda, że wszystko jest w porządku - dodała, ale Doctor już kręcił żwawo głową. 
- Nie, nie, nie - mówił szybko, zwalniając i przyspieszając film na zmianę. - Nie na Skaro! Tam nic nie jest dobrze! To planeta Daleków - wytłumaczył pospiesznie, na co dziewczyna cofnęła się o jeden mały krok. Pamiętała te stworzenia i to jak jej przyjaciel na nie reagował. W skrócie, nie za dobrze. Ostatnio zbił jednego z nich jakimś narzędziem, drąc się, że jeśli jest Dalekiem to ma go zabić. Przełknęła ślinę i złapała delikatnie ramię Doctora, mówiąc cicho, żeby zachował spokój. Patrzyła na niego takim wzrokiem, że nie potrafił jej nie posłuchać. Stał chwilę, oddychając powoli i zamknął oczy. Nagle wybiegł z pokoju, a Amy ruszyła za nim. Obydwoje wbiegli do pomieszczenia kontrolnego, a szatyn od razu rzucił się na jakieś dźwignie. Mamrotał coś pod nosem, że to bardzo zły pomysł, ale Ruda nic nie odpowiadała, tylko usiadła obok panelu i zastanawiała się co myśleć. W końcu jednak postanowiła, że lepiej będzie jeśli będzie myśleć na głos. 
- Nie ufasz River?... - chciała powiedzieć coś jeszcze, ale przerwało jej głośne i demonstracyjne westchnienie. Zmarszczyła brwi, odchylając się na krześle. 
- Nawet jej nie znam. Nie wiem kim jest, skąd pochodzi, ani przede wszystkim, kogo zabiła. A kogoś na pewno - powiedział, spoglądając jednym okiem na dziewczynę. Po krótkim namyśle spytał jeszcze: - Wy ufacie mordercom? - Potem Amy już milczała, dopóki Władca Czasu nie zatrzymał maszyny i nie podszedł do niej, żeby złapać ją za rękę. Ona bez zawahania złapała ją mocno i podniosła się, czując bezpiecznie. Doctor otworzył szybko drzwi, jakby chciał już to mieć za sobą. Ku jego zdziwieniu Skaro nie wyglądała jak dawniej. Była cała w gruzach. Władca Czasu powoli wyszedł na zewnątrz i rozejrzał się dookoła siebie ze śrubokrętem, a potem wrócił do Amy, która patrzyła na niego w niemym pytaniu. On tylko wzruszył ramionami i stał w ciszy, jakby nie chciał zakłócić powagi sytuacji, dopóki nie zobaczył w oddali znajomej sylwetki. Szturchnął lekko dziewczynę i wskazał w tamtą stronę. Podeszli bliżej, żeby przywitać się z kobietą. W zasadzie to Amelia to zrobiła. Szatyn tylko włożył ręce do kieszeni i skinął na pozdrowienie głową. 
- Co się stało? - zapytał w końcu dosyć oschle, powtarzając czynność wykonaną po wyjściu z TARDIS. Kątem oka zauważył, że kobieta kręci głową i wzdycha. Przełknął ślinę i delikatnie ściągnął brwi. 
- Zbyt długa historia, by ją teraz opowiadać - powiedziała, przez co Doctor jeszcze bardziej się spiął. Chciał już coś powiedzieć, ale River przerwała mu szybko, dodając: - Ale musisz coś zobaczyć - Po tych słowach wyciągnęła ku niemu swój skaner, który migał i wydawał różnorodne dźwięki. Władca Czasu wyrwał go jej z ręki i przyjrzał się dokładnie odczytom. Patrzył na nie przez chwilę, a potem z szerzej otwartymi oczami spojrzał na kobietę, która uśmiechała się do niego zwycięsko. - Tak, inni Władcy Czasu.
____________________________________________________________________________
Skończone! Nie jest chyba tak źle (przynajmniej mam nadzieję). Dam sobie chyba spokój z obiecywaniem, że teraz będę systematyczna, bo to zwykle się i tak kończy jak teraz :P Więc po prostu proszę o komentowanie, bo to naprawdę motywuję :) 
Do następnego rozdziału!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz